RSS
 

Samsung BD-C8500 – najnowszy odtwarzacz Blu-Ray z twardym dyskiem

14 cze

Samsung zaprezentował najnowszy odtwarzacz Blu-ray BD-C8500, wyposażony w twardy dysk o pojemności 500 GB. To wystarczy by zapisać wszystkie mecze tegorocznego Mundialu w jakości HD.

Samsung BD-C8500 to zaawansowany odtwarzacz Blu-ray wyposażony m.in. w cyfrowy tuner telewizyjny DVB-T i wbudowany dysk twardy 500 GB. Urządzenie odtwarza wszystkie najpopularniejsze formaty obrazu i dźwięku, w tym m.in. pliki HD DivX, MKV, AVCHD. Najnowszy odtwarzacz Samsunga oferuje nie tylko znakomite parametry obrazu i dźwięku, ale również szereg funkcji dodatkowych.

Wbudowany dysk twardy

Wbudowany dysk twardy o pojemności 500GB pozwala nagrywać ulubione programy w jakości cyfrowej. Urządzenie pozwala na zaprogramowanie nagrywania o dowolnej porze, z każdego z dostępnych kanałów. Dodatkowo, dzięki funkcji Time Shift, w każdej chwili można też cofnąć lub zatrzymać oglądany właśnie program. Wbudowana pamięć o pojemności 500 GB pozwala na zapisanie około 240 godzin materiału w standardowej rozdzielczości lub ok. 120 godzin w jakości HD.

Rozbudowane funkcje łączności

Najnowsza propozycja Samsunga oferuje także rozbudowane funkcje łączności. Wbudowana karta Wi-Fi umożliwia bezprzewodowe przesyłanie danych bezpośrednio z komputera do odtwarzacza Blu-ray i odtwarzanie ich na ekranie telewizora. Dodatkowo, funkcja Internet@TV pozwala na korzystanie z zasobów sieci przy pomocy specjalnych aplikacji dostępnych na wirtualnej platformie Samsung Apps. Usługa ta zapewnia dostęp do najpopularniejszych serwisów internetowych takich, jak m.in. YouTube, Twitter, Picasa, czy serwisy informacyjne i ekonomiczne wydawnictwa Agora.

Najnowszy odtwarzacz Samsung BD-C8500 jest dostępny na polskim rynku w sugerowanej cenie detalicznej 2299 zł.

źródło: wp.pl

 
 

Nokia N8 królem trójkątów?

14 cze

Według testów przeprowadzonych przez Arabnokia najnowszy smartfon Nokii – model N8 jest jednym z najwydajniejszych graficznie telefonów na rynku. Pokonał nawet iPada.

Jak przekonuje autor zestawienia, obok wydajnego akceleratora graficznego Nokii N8, również procesor ARM11 taktowany zegarem 680 MHz całkiem dobrze sobie radzi. Testy układu graficznego zdeklasowały konkurentów.

Przedstawione wyniki testu GLBenchmark są jednak dość dziwne… Dysponujące identycznymi procesorami telefony Omnia HD i iPhone 3GS mają w testach procesorów skrajnie różne wyniki. Raz wygrywa jeden, raz wygrywa drugi telefon. Ciężko tu o jakąś regułę, przy czym różnice punktacyjne są olbrzymie.

Najspójniejsza jest część tabeli przedstawiająca ilość wygenerowanych trójkątów. Tu wyniki N8 są nawet dziesięciokrotnie większe niż konkurentów. Ostatnio o możliwościach graficznych telefonów pisaliśmy w tej wiadomości. Przy okazji newsa o N8, załączamy drugi z serii film prezentujący możliwości tego telefonu:

źródło: wp.pl

 
 

Bugatti Veyron vs Nissan GT-R

14 cze

Jakiś czas temu zaprezentowaliśmy film, w którym mocarne Bugatti Veyron ściga się na rosyjskiej autostradzie z Nissanem GT-R. Wynik tego pojedynku był druzgocący dla Nissana. Tym razem jest inaczej.

Z nieoficjalnych informacji wynika, iż Nissan GT-R biorący udział w tym wyścigu dysponuje mocą przeszło 700 KM, a charakterystyczny efekt “ultra-przyspieszenia” przy wyższych prędkościach jazdy to prawdopodobnie zasługa zastosowania podtlenku azotu (nitro). Odpowiednio duża butla może zwiększyć moc silnika nawet o 50 proc., więc wygrana w wyścigu równoległym z dość ciężkim Veyronem nie powinna dziwić:

źródło: wp.pl

 
 

Czy po czterdziestce możesz jeszcze odnieść sukces zawodowy?

14 cze

Jedna z naszych koleżanek podała się za 45-letnią bezrobotną sekretarkę. Wcześniej czy później padało pytanie o wiek kandydatki. Gdy go podała, rozmowa z kolejnymi menedżerami szybko się kończyła. To oznacza, że mając określony wiek w pewnych zawodach na próżno szukać zatrudnienia. Gdzie mają pracować 45 – letnie sekretarki, asystentki, kelnerki? Okazuje się też, że kłopoty mogą mieć informatycy po 40. Firmy z branży IT wolą zatrudniać 27 i 30 -latków.

Dziadków i emerytów nie przyjmujemy

Sukces zawodowy po 40? Łatwo w to zwątpić, czytając setki ofert w rodzaju „absolwenta zatrudnię” czy „dam pracę w młodym, dynamicznym zespole”.

- Nie mogę zarobić na żonę i dzieci. To mnie, jako faceta, głowę domu i żywiciela rodziny, poniża – mówi 47-letni Jerzy Piwowarczyk, niedawno jeszcze kierowca ciężarówki, od czterech miesięcy bezrobotny na zasiłku.

Intensywnie szuka nowej pracy. Jak dotąd – bez skutku. Nawet raz na rozmowie kwalifikacyjnej usłyszał: „Dziadków i emerytów nie przyjmujemy”. Zwykle menedżerowie i pracodawcy mają więcej delikatności, kultury i taktu. Jednak wielu z nich myśli w taki właśnie sposób. Starsi pracownicy to dla nich nie koło zamachowe, ale hamulec firmy.

“45-letnia sekretarka? Zbyt sędziwa?”

O tym, że nawet średni wiek może być przeszkodą, przekonaliśmy się obdzwaniając trójmiejskie firmy. Jedna z naszych koleżanek podała się za 45-letnią bezrobotną sekretarkę. Wcześniej czy później padało pytanie o wiek kandydatki. Gdy go podała, rozmowa z kolejnymi menedżerami szybko się kończyła. Nic nie dało przywoływanie bogatego przygotowania zawodowego, doświadczenia oraz zapewnienie, że pokaże jak najlepsze opinie z poprzednich miejsc pracy.

źródło: wp.pl

 
 

Ile płacą w pierwszej pracy?

14 cze

Aż 10% absolwentów podejmuje pracę za mniej niż 900 zł, kolejne 10% zarabia powyżej 2760 zł. Połowa absolwentów zaś w pierwszej pracy zarabia mniej niż 1486 zł. Takie wnioski płyną z badań, przygotowanych przez Departament Analiz Strategicznych Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, opartych na bazie danych ZUS.

- Jeśli absolwent szuka jakiejkolwiek pracy, np. w działach call center, w recepcji, w handlu – jako przedstawiciel handlowy lub sprzedawca, musi się liczyć z tym, że będzie zarabiać mniej niż tysiąc złotych. Szefowie często po 3 miesiącach, czyli po okresie próbnym, dają im niewielkie podwyżki. Młodzi często godzą się na pracę na czarno. Zależy im na większych pieniądzach, a o stabilizacji, stałym etacie jeszcze nie myślą. Mówią, że jeszcze zdążą podpisać umowę, mają na to czas – mówi Grzegorz Błaszczyk, doradca personalny z Human&Job.

Zostać kierownikiem przed trzydziestką

Ale część absolwentów chciałaby jak najszybciej wejść na szczeble awansu. Chcą zdobyć dobry staż, a następnie jak najszybciej podpisać umowę. Im szybciej znajdą stałą pracę w dużej korporacji, tym szybciej zostaną kierownikami, dyrektorami – najlepiej, jeśli stanie się to przed trzydziestką.

źródło: wp.pl

 
 

Można zarobić 4 – 5,5 tys. zł. Chętnych do pracy brak

14 cze

Za dwa dni kończy się nabór polskich rachmistrzów obejmującego całą Unię Europejską spisu rolnego. Tymczasem do wielu biur spisowych nie zgłosił się ani jeden chętny – informuje “Dziennik Gazeta Prawna”
Rachmistrz może zarobić 30 zł za jedno gospodarstwo, co w sumie daje 4, 5-5 tys. zł. Rzecz w tym, że wg Głównego Urzędu Statystycznego, oprócz wielu cech, jakie posiadać powinien rachmistrz, takich jak np. kultura osobista czy podstawowa wiedza na temat rolnictwa, wymagana jest również znajomość obsługi komputera a konkretnie specjalnego panelu, do którego wpisuje się dane. To może odstraszać ewentualnych kandydatów na rachmistrzów.

Gdy dane wpisywano do papierowych arkuszy, tych problemów nie było.

źródło: wp.pl

 
 

Jedna osoba nie żyje, 10 w szpitalu po wypadku autobusu

14 cze

Po zderzeniu autobusu z osobowym oplem zablokowana została droga krajowa nr 12 w pobliżu miejscowości Dębowa Łęka (Lubuskie). W wypadku zginął kierowca opla, do szpitala trafiło 10 osób z autobusu – poinformowała Justyna Migdalska z lubuskiej policji.

Policja zorganizowała objazdy: dla podróżujących od strony Wschowy przez Osową Sień, a dla kierowców jadących z Leszna do Wschowy przez Dębową Łękę. Na razie nie wiadomo jak długo potrwają utrudnienia.

Obrażenia osób jadących autobusem rejsowym z Leszna do Gubina (Lubuskie) nie zagrażają ich życiu. W pojeździe, który na skutek wypadku znalazł się w rowie, jechało dziewięciu pasażerów i kierowca.

Do wypadku doszło w poniedziałek około godziny 7.50. Policja ustala jego okoliczności pod nadzorem prokuratora. Według jednej z zakładanych wersji do zderzenia pojazdów mogło dojść podczas manewru wyprzedzenia jaki podjął kierowca opla corsy.

źródło: wp.pl

 
 

Co ucieszyło Jarosława Kaczyńskiego?

14 cze

Jarosław Kaczyński być ucieszony, że Bronisław Komorowski przyszedł na debatę w TVP – powiedział europoseł Adam Bielan, rzecznik PiS, w audycji “Kontrwywiad” w radiu RMF FM.

Radość u prezesa PiS miał wywołać fakt, że Komorowski “nie zlekceważył milionów Polaków”. – To zwycięstwo demokracji – skomentował rzecznik PiS.

REKLAMA Czytaj dalej

Zdaniem Bielana, obecność marszałka sejmu podczas debaty to żaden “dowód odwagi”. – Od początku byłem przekonany, że Bronisław Komorowski będzie na debacie, bo fatalnie wyglądałby pusty fotel – powiedział rzecznik PiS.

Europoseł PiS zdradził również, że w sztabie Komorowskiego do końca trwały “gorączkowe debaty”, czy kandydat PO powinien wziąć udział w debacie. Zastanawiano się, ponieważ Komorowski – “co nie ma co ukrywać” – kiepsko radzi sobie z wystąpieniami publicznymi.

- To był Jarosław Kaczyński spokojny, który ani razu nie dał się wyprowadzić z równowagi – komplementował swojego szefa Bielan. Natomiast – zdaniem rzecznika PiS – Komorowski był niezwykle agresywny i kłócił się przede wszystkim z kandydatem Lewicy Grzegorzem Napieralskim. – Sądzę, że ten pojedynek Napieralski – Komorowski wygrał ten pierwszy – ocenił.

źródło: wp.pl

 
 

“Jarosław Kaczyński jeszcze nie wrócił z pogrzebu”

14 cze

Dwa miesiące po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego ukazała się książka „Lech Kaczyński. Portret” pod redakcją publicysty Michała Karnowskiego. To liczący ponad 400 stron zbiór kilkudziesięciu wypowiedzi osób, które wspominają zmarłego prezydenta. Już pojawiają się zarzuty, że publikacja jest elementem toczącej się kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Michał Karnowski w rozmowie z Wirtualną Polską mówi, że spodziewał się ataków, ale że są one bezpodstawne.

„Lech Kaczyński nie mieścił się w ramach tradycyjnej, racjonalnej polityki, stawiał on wyżej moralność, politykę prawdziwych wartości, jeżeli tak można powiedzieć, stawiał moral-politic nad real-politic” – ocenia zmarłego prezydenta w książce Karnowskiego Micheil Saakaszwili. O Lechu Kaczyńskim, obok gruzińskiego prezydenta, opowiadają współpracownicy, przyjaciele, znajomi, ale także historycy i publicyści. Wśród autorów publikacji znaleźli się m.in.: Zyta Gilowska, Danuta Holecka, prof. Zdzisław Krasnodębski, Marek Migalski, Eryk Mistewicz, Jan Pospieszalski, Jan Maria Rokita, Tomasz Sakiewicz, Piotr Semka, Bronisław Wildstein, Piotr Zaremba, Andrzej Zybertowicz, Jan Żaryn.

Joanna Stanisławska: Jaka idea przyświecała powstaniu tej książki?

REKLAMA Czytaj dalej

To opowieść o Lechu Kaczyńskim bardziej prywatnym, polityku trochę niezrozumianym w czasie swoich rządówMichał Karnowski

Michał Karnowski: - Chcieliśmy opowiedzieć biografię Lecha Kaczyńskiego, ale w taki sposób, żeby była zbudowana z cegiełek, poszczególnych opowieści, relacji i wspomnień ludzi, którzy na kolejnych etapach życia Lecha Kaczyńskiego się z nim zetknęli. To historia opowiedziana z różnych perspektyw, zarówno przez przyjaciół Lecha Kaczyńskiego z liceum, ludzi, którzy zaczynali z nim działalność polityczną, pamiętają go jako ministra sprawiedliwości i prezydenta stolicy, wreszcie głowę państwa. To opowieść o Lechu Kaczyńskim bardziej prywatnym, polityku trochę niezrozumianym w czasie swoich rządów. Książka zawiera też teksty publicystyczne usiłujące podsumować tę prezydenturę, np. prof. Krasnodębskiego. Znalazło się w niej też specjalnie dla nas napisane wspomnienie o Lechu Kaczyńskim autorstwa prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwiliego.

Zbyt często prezydent był atakowany bez pardonu. Kryteria oceny nie były takie same wobec niego i innych osób publicznych, i to go najbardziej bolałoMichał Karnowski

A pan osobiście jak wspomina Lecha Kaczyńskiego?

- Jako dziennikarz nie raz darłem koty z Lechem Kaczyńskim. Często go krytykowałem na łamach różnych gazet, na wiele spraw miałem inne spojrzenie. Wydaje mi się jednak, że zbyt często prezydent był atakowany bez pardonu. Kryteria oceny nie były takie same wobec niego i innych osób publicznych, i to chyba go najbardziej bolało, to znaczy on się nie obrażał za krytykę, ale obrażał się za krytykę, która dotyczyła tylko jego. Miał takie poczucie, że gdyby na jego miejscu był ktoś inny, to wobec tamtej osoby stosowano by taryfę ulgową, byłaby łagodniej traktowana przez media. Nie byłem bywalcem Pałacu Prezydenckiego w sensie towarzyskim, poza takimi oficjalnymi okazjami, jak np. opłatek w szerszym gronie dziennikarskim.

Ale jest pan też współautorem – razem z Piotrem Zarembą – wywiadu-rzeki z Jarosławem i Lechem Kaczyńskimi „O dwóch takich… Alfabet braci Kaczyńskich”. Podczas pracy nad tą książką, miał pan okazję bliżej poznać obu braci.

- Bardzo dobrze wspominam ten okres. Na rozmowach z braćmi Kaczyńskimi spędziliśmy wówczas z Piotrem kilkaset godzin, bo nad książką pracowaliśmy dwa lata, to było gigantyczne dzieło, nie tylko w sensie objętości. Mogę potwierdzić powszechną obserwację, że

Lech Kaczyński prywatnie miał zupełnie inny wizerunek, niż ten, jaki wykreowały mediaMichał Karnowski

Lech Kaczyński prywatnie miał zupełnie inny wizerunek, niż ten, jaki wykreowały media. Był człowiekiem, któremu oczywiście zdarzało się być niemiłym, szczególnie, jeśli ktoś zachowywał się niegrzecznie wobec kobiet, natomiast był doskonałym kompanem do intelektualnych rozmów o historii, czy rozważań o życiu publicznym. To było dla mnie jedno z najbardziej fascynujących zawodowych doświadczeń, wywiad-rzeka rzeczywiście daje możliwość poznania kogoś bardzo dobrze, wcześniej podobnie zbliżyliśmy się do posła Jana Rokity podczas pracy nad „Alfabetem Rokity”. Książka ukazuje się w drugą miesięcznicę tragedii i mamy nadzieję, że te wspomnienia pozwolą spojrzeć ludziom na Lecha Kaczyńskiego być może trochę inaczej, ale nie mamy intencji, żeby wywracać jego obraz.

Jednocześnie książka wychodzi w trakcie kampanii wyborczej – do wyborów zostało raptem kilka dni. Czy bierze pan udział w walce wyborczej opowiadając się po jednej ze stron barykady?

- Odpowiem tak: Lech Kaczyński nie startuje, jest już w niebie. Książka powstała w czasie, kiedy Polacy zastanawiają się nad tym, kim tak naprawdę był dla nas Lech Kaczyński, czy go dobrze ocenialiśmy, co po sobie pozostawił. Mamy prawo do tego rodzaju debat i rozmów, a książka w żaden sposób nie jest związana z bieżącą polityką.

Ale dzieło zmarłego prezydenta ma kontynuować jego brat. To on jest spadkobiercą jego myśli.

- To są argumenty nieprawdziwe.

Takie ataki są nie fair. To tak jakby powiedzieć, że wspominając prof. Bronisława Geremka, popieramy Unię WolnościMichał Karnowski

To tak jakby powiedzieć, że wspominając prof. Bronisława Geremka, popieramy Unię Wolności. Takie ataki są nie fair, są próbą odebrania prawa do pamięci o Lechu Kaczyńskim. Byłem tak wychowany, że człowiek, który zmarł zasługuje na dobre słowo i nie należy tego mieszać z bieżącą polityką. Rozpoczynając pracę nad książką nie wiedziałem, kiedy ruszy kampania, ani czy wystartuje w niej Jarosław Kaczyński. Tak mi się życie ułożyło, że z powodów zdrowotno-osobistych nie mogłem relacjonować na bieżąco katastrofy smoleńskiej. Uznałem, że być może to znak, że powinienem zrobić coś większego. Intencja była czysta, zależało nam na pracy dziennikarskiej, chcieliśmy złapać emocje, które ludzie odczuwali tuż po tragicznej śmierci prezydenta.

Czy uważa pan, że Jarosław Kaczyński po 10 kwietnia jest innym człowiekiem? Czy przeszedł przemianę?

- Trudno mi oceniać, czy Jarosław Kaczyński przeszedł przemianę w sensie politycznym. Na pewno jak się traci kogoś tak bliskiego jak brat bliźniak – więź łączącą bliźniaków trudno porównywać z innymi relacjami – to zawsze przeżywa się przełom. Jarosław Kaczyński jeszcze z pogrzebu nie wrócił. Z takim bólem człowiek zmaga się przez wiele lat. Kampania wyborcza pozwala Jarosławowi Kaczyńskiemu zachować w miarę niezłą kondycję, bo ma mniej czasu na myślenie o stracie.

Pan – również bliźniak – o tym jak silna jest więź łącząca dwóch braci, wie chyba najlepiej.

Jarosław Kaczyński jeszcze z pogrzebu nie wrócił. Z takim bólem człowiek zmaga się przez wiele latMichał Karnowski

- Pamiętam, że kiedy pracowaliśmy nad „Alfabetem” bracia Kaczyńscy pytali mnie, ile razy dzwonię do brata bliźniaka, a kiedy odpowiedziałem, że 5-10 razy dziennie, to odetchnęli z ulgą, że nie są nienormalni, bo dzwonią do siebie równie często. Jak coś się bratu przykrego stanie, to często odczuwam to silniej, niż gdyby spotkało to mnie. Myślę, że sam Jarosław Kaczyński nie zna jeszcze odpowiedzi na pytanie o swoją przemianę. Wyciszenie, które obserwujemy jest na pewno spowodowane jego osobistą sytuacją, bo w czasie żałoby trudno sobie wyobrazić huczną kampanię, ale jest w tym też trochę kalkulacji politycznej. PiS doszedł do wniosku, że uliczka ostrego sporu z Platformą jest dla tej partii ślepa, że wówczas zyskuje i wygrywa Platforma. Bo sobie lepiej radzi w sytuacji otwartego konfliktu. Nie tylko Jarosław Kaczyński mówi: „jestem spokojny”, ale cała jego partia deklaruje: „nie wchodzimy w dyskusję, nawet jak nas obrażają, nie odpowiadamy”. To jest decyzja z jednej strony autentyczna i prawdziwa, z drugiej trochę wykalkulowana, jak wszystko w polityce. Na pewno dzisiaj trudniej Jarosława Kaczyńskiego sprowokować. Pamiętajmy, że on już nie raz sobie postanawiał, że stanie się politykiem spokojnym, ale nie udawało mu się w tym postanowieniu wytrwać, nie pozwalał mu na to temperament. Teraz jednak jakoś wytrzymuje, nawet jak stoi naprzeciwko Palikota w Lublinie, nie pozwala sobie na mocniejsze słowa. Ma nad sobą kontrolę, wyciszył w sobie emocje, ale czy na zawsze, jak on się z tą tragedią upora, jaki będzie za rok, dwa lata, tego nikt nie wie. To nie jest pstryk, guzik, reset i jestem innym człowiekiem, to są bardzo skomplikowane procesy.

źródło: wp.pl

 
No Comments

Posted in Polityka

 

Kto zwyciężył w debacie “czterech wielkich”?

14 cze

W niedzielny wieczór na antenie TVP odbyła się debata czterech kandydatów na prezydenta, wspieranych przez ugrupowania mające reprezentację parlamentarną. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, w studiu zjawił się również marszałek sejmu Bronisław Komorowski. Większość komentatorów przyznaje jednak, że debata była bezbarwna, asekuracyjna i nie doszło na niej do żadnej zdecydowanej wymiany zdań. W efekcie trudno jest ustawić kandydatów na podium i wskazać wyraźnych zwycięzców lub przegranych.

Asekuracja, ostrożność, kunktatorstwo

REKLAMA Czytaj dalej

Asekuracja, ostrożność, kunktatorstwo – tak można podsumować taktykę uczestników debaty w TVP. Także postawę gospodarza debaty, czyli Telewizji Publicznej – pisze “Rzeczpospolita”.

Gazeta podkreśla, że debata nie pokazała o czterech kandydatach niczego, czego wyborcy do tej pory by nie wiedzieli. Tylko Bronisław Komorowski zademonstrował, że uważa, iż jemu więcej wolno – on był autorem najostrzejszych wypowiedzi. Ponadto według dziennika widać było, że ataki marszałka sejmu i jego sztabu “sparaliżowały” gospodarza, czyli TVP, która zorganizowała program w sposób asekuracyjny, sprowadzający się jedynie do odpytywania kandydatów, między którymi nie było prawie żadnych interakcji.

“Rzeczpospolita” uważa, że trudno wyłonić zdecydowanego zwycięzcę debaty. Najlepiej wypadł Grzegorz Napieralski, który “jak inni operował głównie gładkimi słówkami, ale mówił w przekonujący sposób”. Jarosław Kaczyński sprawiał wrażenie człowieka w niezłej formie psychofizycznej i prezentował, zgodnie ze swoją ostatnią taktyką, spokojną postawę.

Również Bronisław Komorowski nie zademonstrował nic porywającego. Raczej źle wypadał, gdy atakował konkurentów i TVP, ale nie miał też żadnej wpadki, co mu się często zdarzało w trakcie kampanii. Najsłabiej zaś według “Rzeczpospolitej” wypadł Waldemar Pawlak, którego przekaz był zbyt mało wyrazisty.

Mdła debata na zakończenie mdłej kampanii

“Gazeta Wyborcza” podsumowując debatę pisze, że zaczęło się od “trzęsienia ziemi” związanej z pojawieniem się w studiu Bronisława Komorowskiego, ale potem napięcie już tylko spadało. Według dziennika debata była “mdła”.

Gazeta ocenia, że każdy kandydat przybył na debatę z założeniem, by tylko nie dać się sprowokować. TVP zadbała, aby między kandydatami nie zaiskrzyło, a scenariusz był “hiperpoprawny”, przez co odpowiedź każdego z kandydatów była podobna i sprowadzała się do “sprawnie wyrecytowanych formułek”.

Z tego powodu, że uczestnicy nie mogli zadawać sobie nawzajem pytań, “nikt nikogo nie zapędzał do narożnika, brakowało retorycznych pojedynków, zwarcia pojawiały się z rzadka i mimochodem” – pisze “Gazeta Wyborcza”. Dziennik ocenia, że Komorowski był rozluźniony i uniknął wpadek, Kaczyński – stoicko spokojny, odgrywający konsekwentnie swą rolę, Napieralski bywał zapalczywy, a Pawlak – taki jak zawsze.

Konkurs przemawiania na dowolny temat

W pierwszej telewizyjnej debacie tej kampanii nie doszło do żadnej gorącej i zdecydowanej wymiany zdań – pisze “Polska The Times” poddając pod wątpliwość wybraną przez TVP formułę debaty zakładającej brak wchodzenia uczestników w polemikę między sobą. “W efekcie był to konkurs na umiejętność markowania improwizowanej przemowy na dowolny temat” – podkreśla gazeta.

W trakcie debaty trudno było wyłowić realne różnice wizji, ponieważ kandydaci przy ogromnej większości pytań brnęli w przyjemnie brzmiące, słuszne ogólniki. Można było za to “podziwiać ich czysto techniczne przygotowanie” – idealny spokój Jarosława Kaczyńskiego, tak kontrastujący z jego dawną wojowniczością, refleks Waldemara Pawlaka, czy brak gaf ze strony Bronisława Komorowskiego.

“Nikt nie miał okazji zaprezentować spójnego pomysłu na prezydenturę. Liczyły się wrażenia, a one utwierdziły zapewne w mniemaniach już przekonanych. Polacy muszą sobie radzić sami. I w sumie sobie poradzą, bo nie mieli do czynienia z zawodnikami znikąd” – podsumowuje debatę “Polska The Times”.

Debata w TVP bez zwycięzcy

“Super Express” podkreśla, że debata nie wyłoniła żadnego zwycięzcy. Natomiast w kuluarach mówiono, że Bronisław Komorowski ostatecznie zdecydował się na wystąpienie w studiu, bo “nieobecni nie mają racji i nie miał innego wyjścia”, ponieważ straciłby w wyborach.

Według gazety Grzegorz Napieralski wypadł obiecująco, lider PSL Waldemar Pawlak był przewidywalny, Jarosław Kaczyński pewny, natomiast Bronisław Komorowski zadziorny.

źródło: wp.pl

 
No Comments

Posted in Polityka

 
 

strony internetowe strony internetowe | pozycjonowanie stron pozycjonowanie stron | farby epoksydowe | Portugalia | Profesjonalne i Dobre Meble kuchenne Gdynia Zapraszamy do naszej oferty. | wrocław hotel centrum | odzyskiwanie danych dysków twardych | dowcipy | Niania serial | firmy doradztwa strategicznego | Straciłeś dane z dysku twardego? odzyskiwanie danych Wrocław z bezpłatą analizą | strony internetowe strony internetowe strony internetowe | Forum cs 1.6 Forum cs 1.6 Forum cs 1.6
iwiedza no - pozycjonowanie - Programy torrent - MP3 Download - sterydy